O improwizacji w teatrze i prowokatywności

Najważniejsze, by się dobierać do tego, co może wywołać zmianę

Rozmowa z Oskarem Hamerskim –  aktorem Teatru Narodowego w Warszawie, propagator metody improwizacji.

Autor książki „Improwizacja wg Keitha Johnstone’a”, redaktor polskie go wydania książki Keitha Johnstone’a pt. „Impro: spontaniczne kreowanie świata” („Impro for Storytellers’). 

 

ProvoTime: Czym dla Ciebie jest improwizacja?

Oskar Hamerski: Gdybym miał odpowiedzieć ogólnie, to jest dla mnie sposobem odnoszenia się do rzeczywistości.

 

PT: To znaczy?

OH: Improwizacja pozwala budować silniejsze relacje, dostrzegać więcej rzeczy w rzeczywistości, która nas otacza. Improwizacja uwrażliwia na nasze potrzeby, na pragnienia, ale też i na drugiego człowieka. Jako technika daje bardzo dużo narzędzi do stosowania we własnym życiu, aby było ono pełniej i głębiej przeżyte. Ogólnie więc improwizacja jest według mnie reaktywnym, czyli spontanicznym i szczerym, sposobem odnoszenia się do rzeczywistości.

Ja zajmuję się improwizacją teatralną. Aktor ma w niej do dyspozycji zbiór pewnych metod, ćwiczeń, narzędzi, które wykorzystuje – bez scenariusza i bez ustalonego wcześniej tekstu – by budować scenę czy teatr. Te metody i narzędzia pomagają przede wszystkim w nawiązywaniu relacji  z partnerem i rzeczywistością, w dostrzeganiu zmian, które w tej rzeczywistości w partnerze zachodzą oraz na spontanicznym komentowaniu tego, co się dzieje. W improwizacji bardzo ważną rolę odgrywa ryzyko podejmowane przez człowieka w celu tworzenia zmian, które odbywają się w relacjach.

 

PT:  Spotykamy się na styku improwizacji i prowokatywności. Gdzie widzisz punkty łączące te dwa światy?

 

OH: Myślę, że jest tych punktów kilka. Zaczynając od tego, że gdy myślimy o improwizacji teatralnej, to zawsze jest w niej jakiś aktor albo jacyś aktorzy. W prowokatywności aktorem jest psychoterapeuta czy osoba, która prowadzi terapię – ona odgrywa postaci, w pewnym sensie odgrywa rolę. Przejmuje sposób myślenia partnera, klienta czy kogoś z kim się spotyka i dokładnie tak, jak w teatrze, zaczyna wykorzystywać narzędzia improwizacyjne.

W improwizacji ważne jest, by odnosić się do siebie z zaufaniem, radością i uważnością. To trzy podstawowe rzeczy, które cechują emocjonalność improwizatora, który wychodzi na scenę:

– musi być ciekawy tego, co się stanie,

– musi odczuwać radość z tego, że w tej scenie bierze udział,

– musi akceptować to, co się wydarza, nie zaprzeczać temu co jest, nie zaprzeczać rzeczywistości, w której uczestniczy.

I tu improwizacja i prowokatywność są bardzo zbliżone – emocje czy rodzaj nastawienia, które ma w sobie aktor i terapeuta wydają mi się dość zbieżne..  To jest pewien określony rodzaj podejścia do rzeczywistości, w której nagle aktor czy terapeuta się znajduje.

Co jeszcze może łączyć? Przede wszystkim humor. Bardzo często improwizacja jest komiczna czy śmieszna dlatego, że zostają nazwane pewne rzeczy, o których się nie mówi. A nie mówi się o nich ze względu na to, że albo to jest jakiś rodzaj tabu, jest konwencja, by jakieś rzeczy pomijać milczeniem… Ale w improwizacji najważniejsze jest to, żeby się dobierać do tego, co może wywołać zmianę. Szukamy więc w relacji z otoczeniem czegoś, co nas zaciekawi i co możemy na przykład  powiększyć, narysować grubszą kreskę, w pewien sposób napompować od środka. Wtedy to tworzy karykaturę, która pozwala z jednej strony zachować dystans, a z drugiej strony zwrócić uwagę na coś, co jest szczególne w tej sytuacji.

 

PT: A kiedy według Ciebie się rodzi humor?

OH: Humor zawsze rodzi się z dystansu, z przerysowania albo konfrontacji tematu z kompletnie innym podejściem do niego. Aktor bierze jakiś szczegół i doprowadza go do absurdu. Sens tego szczegółu dalej istnieje, ale reakcje aktora są znacznie większe niż w normalnym życiu. Są wzięte pod lupę, są nieadekwatne do tego, jak mógłby się zachowywać człowiek w rzeczywistości. Ale dzięki temu z zewnątrz patrzy się na to z większym dystansem. Humor się często bierze również z zaskoczenia, połączenia rzeczy, które wydają się nieprzystające do siebie, bo takie połączenie może tworzyć absurdalne zdarzenia wywołujące śmiech. Zabawne mogą być również porównania, które się rodzą w wyobraźni aktora czy – w prowokatywności – terapeuty.

O, i czymś jeszcze pomyślałem przez chwilę. Aktor w improwizacji jest twórcą pewnej opowieści. Tworzy tekst, który zawsze wynika z relacji z drugą osobą albo z otoczeniem. Związek miedzy rzeczywistością a aktorem tworzy się ze spontaniczności odbioru tego tekstu. Mam wrażenie, że do tego samego dochodzi w relacji terapeutycznej.

 

Artykuł pochodzi z 1 numeru ProvoTime
Cały kwartalnik do pobrania: https://provocare.pl/provotime/

 

Zdjęcie pochodzi z strony: https://teatrologia.pl/

Odbierz ProvoTime

PROVOCARE

Provocare - instytut komunikacji prowokatywnej

ul. Esej 21/22,
01-923 Warszawa
NIP 8842467027

NR konta
81 1090 2369 0000 0001 0310 4811