Jaap Hollander o Franku Farrelly’m

Frank Farrelly był pracownikiem socjalnym (właściwie nadal jest pracownikiem socjalnym, tyle że będącym w stanie spoczynku), który zajmował się pacjentami szpitala psychiatrycznego. W tym szpitalu mieściło się również centrum szkolenia terapeutów, w którym wykładał sam Carl Rogers. Tak więc Frank Farrelly był rogeriańskim psychoterapeutą, który przeprowadził około 300 rozmów z pacjentami oddziału psychiatrycznego, będącymi tuż przed wypisem ze szpitala. Podczas tych rozmów nie działo się zbyt wiele. Przebiegały one podobnie: „No, więc zostałem wypisany ze szpitala i mam wątpliwości, czy na pewno wszystko będzie dobrze.

Tak wiele czasu minęło od kiedy ostatnio mieszkałem sam i byłem samodzielny itd., no i w związku z tym mam mieszane uczucia.” I wtedy właśnie Farrelly, który jak zwykle miał zamiar zastosować metody terapii rogeriańskiej, mając na uwadze fakt, że wydaje się zrozumiałe, że pacjenci wypisywani do domu czują się niepewnie i nie wiedzą, w jaki sposób sobie z tym radzić etc., dał wyraz swojej amerykańskiej i irlandzkiej mentalności: „Cóż, jestem pewien, że ci się nie uda. Jesteś jednym z najgłupszych pacjentów w całym szpitalu, więc jeśli komuś ma się nie udać, to właśnie tobie!”. To właśnie jest typowo irlandzka, irlandzko- amerykańska reakcja, która oczywiście wzbudziła irytację pacjenta: „Ależ Frank, przecież tobie nie wolno tak mówić!”, na co Frank odpowiedział: „Po prostu powiedziałem, co o tym myślę. Dlaczego nie wolno mi otwarcie wypowiadać swojego zdania?” Ten dialog spowodował znaczną zmianę sposobu myślenia u rzeczonego pacjenta. Frank uznał, że oto odkrył nieznany dotąd mechanizm i przez kolejne 40 lat pracował nad opracowaniem opartej na tym odkryciu metody psychoterapeutycznej.

Był np. przypadek osoby, która narzekała, że jej szef za każdym razem spijał śmietankę za jej osiągnięcia. Osoba ta musiała robić wszystko, a gdy już kończyła, przychodził szef i przedstawiał jej pracę jako swoją. Najprawdopodobniej znacie takie sytuacje z autopsji, bo pewnie szefowie niektórych z was robią dokładnie to samo, czy może jednak nie? [Odpowiedź z widowni:] Mój szef jest na sali. [Jaap Hollander:] Aha, no to raczej nie będziemy kontynuować wątku… W takim razie to jest jedyny wyjątek potwierdzający regułę, jednak inne osoby na pewno mają takie doświadczenia. W każdym razie był to duży problem, wielka frustracja, ponieważ po tygodniach żmudnej pracy podczas jednego krótkiego lunchu szef przedstawił tę pracę jako swoją, o 12 wyszedł, o 16 był z powrotem i w tym krótkim czasie zrobił na innych wielkie wrażenie pracą, która nie była jego. Co zrobić w takiej sytuacji? Co zrobić, gdy w Twoim otoczeniu jest taka osoba? Powiedziałem wtedy: „Zobacz, kojarzy mi się to… zobaczyłem przed sobą obraz Bieguna Północnego i psiego zaprzęgu, wiecie o co chodzi, takie sanie ciągnięte przez psy rasy Husky, takie ładne, białe psy. Więc musisz na to spojrzeć tak: Na Biegunie Północnym są psy Husky, które muszą ciągnąć sanie i stojących na nich Eskimosów, trzymających w dłoni bat. No i jak sądzisz, do której grupy należysz? Do Eskimosów, czy do psów Husky?” Rozmówca oczywiście chciał należeć do Eskimosów. Odpowiedziałem: „Oczywiście, że w tej sytuacji chcesz być Eskimosem, ale do której grupy należysz obecnie?” – „Hm, niestety chyba do psów Husky…” – „Dokładnie! I co się stanie, gdy taki Husky powie do Eskimosa, że ma dla niego propozycję, że teraz zamienią się na chwilę rolami, Eskimos stanie w zaprzęgu, a Husky na saniach… Co na to Eskimos? Oczywiście, że się nie zgodzi.” I to jest właśnie sytuacja, w której się znajdujecie. Nie tylko z szefem, ale też z chłopakiem. Stoi nad Tobą szef i mówi: „Pracuj, Husky! Sporządź raporty!”, a obok niego Twój chłopak z batem z ręce: „Miej orgazm, Husky! Uprawiaj seks, Husky!”. Zewsząd otaczają Cię Eskimosi. Ten przykład był bardzo skuteczny.

W ramach coachingu prowokatywnego próbuje się kombinować ciepło podejścia, czyli kontakt, poczucie humoru i wyzwanie. W tradycyjnym coachingu natomiast kładzie się o wiele większy nacisk na analizę i tworzenie struktury, ustalenie, jaki jest cel, jaki jest aktualny stan, jakie są przeszkody, jakie należy zastosować środki pomocnicze, jak je dostosować do danej sytuacji… Są to elementy analityczne i strukturyzujące, a empatia, ciepło… empatia to jest bardziej zdolność wczucia się w czyjąś sytuację, znacie ten termin, i to jest właśnie różnica pomiędzy coachingiem tradycyjnym, a prowokatywnym.

Prowokatywna forma coachingu przyjmuje za punkt wyjściowy prowokację, tzn. że jeśli zaczniesz wywierać nacisk na jakiś konkretny aspekt, klient odpowie tym samym. W coachingu tradycyjnym koncentrujemy się na wywieraniu bezpośredniego nacisku na sferę problematyczną, a w coachingu prowokatywnym wychodzi się z założenia, że jeśli to co powie coach będzie odpowiednio dużym wyzwaniem, właśnie wtedy między rozmówcami powstanie odpowiednia więź. Coaching tradycyjny zakłada zachowanie dystansu podyktowanego profesjonalizmem, zachowanie odpowiedniej przestrzeni, która zapewni wzajemny szacunek. Rozmówca wie, że nie zostanie zaatakowany, że jest brany na poważnie, że coach nie jest zaangażowany osobiście w jego problem na tyle, że może nagle wybuchnąć. Krótko mówiąc: Coach prowokatywny to męczydusza lub błazen, podczas gdy tradycyjny coach to lekarz, stary lub młody mędrzec…

Tego sposobu zachowania nie jest trudno się nauczyć, mimo tego że generalnie jest to zagadnienie złożone, przede wszystkim chodzi o zachowanie trzech zasadniczych elementów postawy: poczucia humoru i bycia wyzywającym, jednocześnie zachowując ciepły kontakt z klientem. Zatem terapię prowokatywną, coaching prowokatywny, cechuje niezgodność – całe życie człowiek uczy się zachowania zgodności pomiędzy komunikacją werbalną i niewerbalną, a w tym przypadku postawa wyraża coś zupełnie innego niż słowa.

Tłumaczenie filmu: http://www.dailymotion.com/video/x50snm_jaap-hollander-over-provocatief-coa_lifestyle.
Tłumaczenie: Tłumacz języka holenderskiego współpracujący z Provocare, Korekta: Paulina Maciejewska 

Odbierz ProvoTime

PROVOCARE

Provocare - instytut komunikacji prowokatywnej

ul. Esej 21/22,
01-923 Warszawa
NIP 8842467027

NR konta
81 1090 2369 0000 0001 0310 4811